Zielone zakątki w Brukseli
2008-10-086 października 2008 roku na zaproszenie Grażyny Staniszewskiej przyjechali do Brukseli finaliści i członkowie Jury Konkursu na Zielony Zakątek w Bielsku-Białej. Podczas studyjnej wizyty uczestnicy mieli okazję przekonać się, jak do sprawy zieleni w mieście podchodzą władze Brukseli, w jaki sposób rozwiązują problemy. Mogli także na własne oczy przekonać się, jak wyglądają brukselskie parki i inne zielone zakątki.
Spotkanie rozpoczęło się od prezentacji w przedstawicielstwie woj. śląskiego w Brukseli. Serge Kempeneers, dyrektor działu zieleni miejskiej w brukselskim Instytucie ds. Zarządzania Środowiskiem, przedstawił priorytety miasta Bruksela dotyczące terenów zielonych. Strategia miasta w tym zakresie to "połączenie zielonego (roślin) i niebieskiego (wody)", miasto nie tylko pielęgnuje zieleń, ale również np. przywraca dawne rzeki do ich starych koryt, tworzy sztuczne oczka wodne, posiada program wykorzystania wody deszczowej etc.
Okazuje się, że tereny zielone stanowią 50% powierzchni miasta i że władze kierują się zasadą, iż każda rodzina powinna mieć nie dalej niż 200-250 m od miejsca zamieszkania do najbliższego zielonego zakątka. Wokół Brukseli wiedzie "zielona promenada" pieszo-rowerowa, licząca ponad 60 km. Bruksela przywiązuje dużą wagę to tego, aby pomiędzy terenami zielonymi były połączenia pieszo-rowerowe niestykające się z ruchem samochodowym. Stąd liczne kładki nad lub tunele pod jezdniami. Pan Kempeneers podkreślał wielokrotnie, że władze miasta wsłuchują się w głosy mieszkańców, kiedy planują i realizują "zielone inwestycje", bo ważne jest to czego ludzie potrzebują i oczekują. A poza tym, jeżeli czują się współautorami projektu, to potem nie niszczą zieleni i urządzeń. Pierwszym etapem realizacji są zawsze konsultacje społeczne.
Co ciekawe, w Brukseli jest tylko jeden park, Petit Sablon, w którym nie wolno chodzić po trawie, we wszystkich innych parkach można swobodnie korzystać z zieleni. Dlatego również mieszkańcy miasta tak chętnie spędzają w nich czas, uprawiając sport, urządzając pikniki, czytając czy po prostu rozmawiając z przyjaciółmi. Brukselskie parki tętnią życiem.
Projektując tereny zielone bierze się pod uwagę wiele innych polityk, nie tylko dotyczących zagospodarowania przestrzennego, ale również ekologii (w tym unijny program Natura 2000), gospodarki wodnej etc. Władze stolicy Belgii dbają o zachowanie różnorodności biologicznej. Przykładem może być opieka nad nietoperzami. W całym kraju występuje 18 gatunków tych ssaków, z tego w samej Brukseli spotkać można aż 17 gatunków. Dla nietoperzy wybudowano więc w niektórych parkach specjalne pomieszczenia, nieco przypominające bunkry, w których zwierzęta mogą znaleźć bezpieczne schronienie. Jako ciekawostkę Serge Kempeneers dodał, że na dachu Instytutu ds. Zarządzania Środowiskiem postawiono ule, dzięki czemu instytut ma do dyspozycji miód :) a jednocześnie może prowadzić stałe badania zdrowia pszczół.
Pan Kempeneers stwierdził, że Bruksela jest właściwie jak rezerwat przyrody, a miasto przywiązuje wielką wagę nie tylko do ilości zieleni, ale również jej "jakości", z tego względu np. w ogóle nie używa się tu pestycydów, a jedynie naturalnych nawozów.
Miasto chce zachęcać młodych ludzi do wypoczynku na świeżym powietrzu, aby wychodzili z domów, nie spędzali całego wolnego czasu wyłącznie przed komputerem. Dlatego też obok parków powstają liczne boiska i place zabaw. Pan Kempeneers opowiedział nam o budowie skateparku w samym centrum miasta. Do wszystkich prac, począwszy od projektu, włączono samych zainteresowanych - młodzież. Mogli oni przekazać swoje uwagi, np. dotyczące preferowanego kształtu rampy, a także w późniejszym etapie udekorować ją samodzielnie zaprojektowanym i własnoręcznie wykonanym graffiti. Mimo że codziennie gromadzą się tam setki dzieci i młodzieży, praktycznie nie zdarzają się tam przypadki wandalizmu.
Po prezentacji i dyskusji w przedstawicielstwie woj. śląskiego uczestnicy w towarzystwie pana Kempeneersa oraz poseł Staniszewskiej zwiedzali Brukselę szlakiem "zielonych zakątków". Charakterystyczną cechą stolicy Belgii jest duża liczba terenów zielonych w centrum miasta - np. skwerów wkomponowanych w tereny zurbanizowane ze specjalnie zaprojektowanymi pod potrzeby mieszkańców ławeczkami.
Uczestnicy wizyty zwiedzali m.in. park de la Rosee. Historia powstania parku jest niezwykle ciekawa. Władze miasta chciały skonsultować pomysł jego utworzenia z mieszkańcami, okazało się jednak, że nie było żadnej reprezentacji mieszkańców, ponieważ ludzie na okolicznych osiedlach po prostu się nie znali. Przez pierwsze pół roku miasto wciągnąć do dyskusji mieszkańców. Urządzano popołudniowe spotkania przy herbacie dla młodych mam, gry i zabawy dla młodzieży, chwytano się najrozmaitszych sposobów, aby wyciągnąć ludzi z domów, zintegrować ich i przeprowadzić konsultacje na temat parku. Pan Kempeneers zauważył, że pół roku to długi okres czasu, ale opłaciło się czekać, ponieważ ludzie wreszcie powiedzieli, czego oczekują i jakie są ich potrzeby. W rezultacie powstał park, w którym z jednej strony jest dużo zieleni, ale również dużo miejsca zajmują miejsca do gry i zabawy dla dzieci i młodzieży. Park mieści się w otoczeniu brzydkich, tylnich ścian kamienic, których mury pomalowano we współpracy z wybitnymi artystami oraz dziećmi. W parkach z urządzeniami sportowo-rekreacyjnymi często zatrudniani są strażnicy-animatorzy zajęć, którzy proponują ciekawe rozgrywki, dyskretnie pilnując terenu.
Na każdym kroku widać było współpracę władz z mieszkańcami. Wydaje się, że to właśnie stanowi klucz do sukcesu - mądrze zaprojektowanych, estetycznych i tłumnie odwiedzanych "zielonych zakątków".